10.06.2026
Czas czytania 4 min

Czy dziesięć drużyn z Afryki w końcu zdobędzie chwałę Mistrzostw Świata? Rozpoczyna się odliczanie!

‘We are knocking on the door’: Africa’s 10 contenders target World Cup glory

W historycznych Mistrzostwach Świata z udziałem dziesięciu afrykańskich narodów, które po raz pierwszy rozgrywane są w formacie 48 drużyn, pojawia się kluczowe pytanie: po przełomowym występie Maroka w półfinałach w Katarze, czy którakolwiek z tych drużyn może osiągnąć jeszcze więcej?

Marzenie o tym, by afrykańska drużyna zdobyła tytuł, nabrało rozpędu w 1990 roku, kiedy Kamerun zaskoczył świat, pokonując obrońców tytułu, Argentynę, w pierwszym meczu turnieju. Ich niesamowita podróż zakończyła się bliską porażką 3-2 w ćwierćfinałach z Anglią. Od tego czasu jednak w kolejnych ośmiu Mistrzostwach Świata afrykańskie drużyny regularnie nie spełniały swojego potencjału.

Pele, legendarny piłkarz, kiedyś stwierdził: „Afrykańska drużyna zdobędzie Mistrzostwa Świata przed rokiem 2000.” Fakt, że ta prognoza nie spełniła się, nie wynika z braku talentu, lecz z szeregu wyzwań, które sami sobie narzucili, jak szczerze zauważa Joseph-Antoine Bell, były bramkarz Kamerunu na Mistrzostwach Świata w 1982, 1990 i 1994 roku.

„Nasz futbol nie rozwija się naprawdę… nie potrafimy dążyć do doskonałości,” mówi Bell, oferując krytyczne spostrzeżenia na temat trudności afrykańskiego futbolu. „Nawet przed latami 60. w Afryce byli utalentowani zawodnicy w Europie, co wskazuje, że nie brakuje nam graczy. Co osiągnęliśmy na Mistrzostwach Świata? Teraz, gdy turniej rozszerzył się do 48 drużyn, czy naprawdę wierzymy, że nasze szanse na zwycięstwo wzrosły?”

„Podczas Mistrzostw Świata w 2010 roku wielu twierdziło, że afrykańska drużyna zdobędzie trofeum, ponieważ wydarzenie odbywało się na kontynencie. To bzdura. Gdy chodzi o wygranie Mistrzostw Świata, nie zyskujemy więcej okazji.”

Latem tego roku, Algeria, Wyspy Zielonego Przylądka, Wybrzeże Kości Słoniowej, Demokratyczna Republika Konga, Egipt, Ghana, Maroko, Senegal, RPA i Tunezja będą reprezentować Afrykę, podczas gdy Kamerun i Nigeria znacząco nie wezmą udziału. „Chociaż Kamerun często postrzegany jest jako lider afrykańskiego futbolu, Maroko udowodniło, że jest prawdziwym pionierem,” podkreśla Bell, zwracając uwagę na historyczne osiągnięcia Maroka, które dotarło do drugiej rundy w 1986 roku oraz do półfinałów w Katarze.

Jednakże, ważne jest, aby przypomnieć tym drużynom, że jedynie przejście do fazy grupowej nie może być już celem. Przy 48 drużynach w turnieju, pierwsza runda nie jest już porównywalna z czasami, gdy było ich tylko 32. Ostatecznym celem musi być zdobycie Mistrzostw Świata, a droga do tego trofeum uległa zmianie.

The former Cameroon goalkeeper Joseph-Antoine Bell

Trwające problemy poza boiskiem, w tym komiczne niepowodzenia różnych afrykańskich krajów zmierzających do turnieju, wyraźnie ilustrują nieudolność federacji piłkarskich, które powinny zaprezentować kontynent w jak najlepszym świetle.

Trener Senegalu, Pape Thiaw, początkowo odmówił wejścia na pokład samolotu z Dakaru na Mistrzostwa Świata w proteście przeciwko nieuregulowaniu przez federację piłkarską kilku miesięcy pensji oraz braku umowy od momentu jego udanej kadencji, która doprowadziła drużynę do finału Pucharu Narodów Afryki w styczniu. Wymagana była pilna interwencja rządu, aby rozwiązać ten konflikt.

„Wygranie Mistrzostw Świata wymaga więcej niż tylko utalentowanych graczy; wymaga ludzi i menedżerów myślących strategicznie, zanim zawodnicy wejdą na boisko.”

W obliczu niepewnego losu afrykańskich drużyn, znaczna liczba kibiców z kwalifikujących się krajów napotyka trudności w uzyskaniu wiz podróżnych, co tworzy poczucie wykluczenia z wydarzenia, które powinno celebrować inkluzyjność. „Nieobecność żywych afrykańskich fanów z powodu przeszkód w podróży, kosztów i problemów z wizami wjazdowymi do Stanów Zjednoczonych jest pilnym problemem,” stwierdza Segun Odegbami, były kapitan Nigerii i mistrz Pucharu Narodów Afryki z 1980 roku.

„Czekałem na spotkanie w amerykańskiej ambasadzie w Abudży przez 14 miesięcy… nie jestem nowym gościem. Musiałem odwołać swoje plany podróży.”

Biorąc pod uwagę doświadczenie Odegbamiego jako menedżera administracyjnego nigeryjskich Super Orłów podczas Mistrzostw Świata w 1994 roku, jego obecna sytuacja jest szczególnie znacząca. Niemniej jednak pozostaje optymistyczny co do potencjalnych wyników afrykańskich drużyn w ciągu najbliższych pięciu tygodni. „Ewolwowaliśmy z uczestników w poważnych konkurentów, dążąc do miejsca w pierwszej czwórce. Jesteśmy na skraju.”

Otworzenie drzwi do finału – a ostatecznie do trofeum – będzie wymagało wygrywania meczów minimalną różnicą i prezentowania wysokiego standardu profesjonalizmu. Jednak nic nie przyniesie większej radości 1,5 miliardowi mieszkańców kontynentu niż bycie częścią rywalizacji na MetLife Stadium 19 lipca.