Mistrzostwa Świata pozostają dynamicznym wydarzeniem, które ciągle ewoluuje, rozszerzając się na nowe regiony i eksperymentując z formatami turniejów. Pomimo tych zmian, te same osiem narodów z Europy Zachodniej i Ameryki Południowej wciąż dominuje w rywalizacji.
Od zwycięstwa Argentyny w 1978 roku tylko Francja i Hiszpania zdobyły nowe tytuły, obie będąc związane z UEFA, wykorzystując swoje bogactwo i zasoby do rozwijania udanych programów młodzieżowych, które stały się wzorcem dla aspirujących narodów piłkarskich.
Jednak tradycyjne potęgi wydają się coraz bardziej odcięte od kierownictwa sportu. Gianni Infantino stawia się w roli obrońcy globalnego południa, utrzymując swoją prezydenturę dzięki wsparciu głosujących w Afryce, Azji i Ameryce Łacińskiej, podobnie jak jego poprzednicy Sepp Blatter i João Havelange.
Mimo oburzającego traktowania pracowników migrantów w Katarze oraz odmowy wstępu fanom, dziennikarzom i urzędnikom do USA i Kanady, popularność Infantinona pozostaje nietknięta. Delegaci korzystają z wynagrodzeń, wydatków i ról w komitetach, wykazując niewielką chęć do zakwestionowania status quo.
Rozszerzone Mistrzostwa Świata w Klubach okazały się lukratywne dla niektórych elitarnych europejskich klubów, lecz również sygnalizują trwający spór o władzę Infantinona z UEFA.
Chociaż Europa mogłaby potencjalnie stanąć w wyzwaniu dla FIFA pod bardziej dynamicznym kierownictwem, UEFA Aleksandra Čeferina w dużej mierze ogranicza się do prowokacyjnych ogłoszeń, jak zamrożenie cen biletów na Euro 2028 i powołanie Omara Artana, somalijskiego urzędnika zatrzymanego na lotnisku w Miami, do sędziowania finału Superpucharu.
W ten sposób FIFA wciąż rośnie, a jej zawody stają się coraz bardziej rozległe i skomplikowane, wspierane przez te same regiony, które cierpią z powodu jej polityki. W krajobrazie naznaczonym autorytarnym populizmem Infantino wydaje się nietykalny. Jednak na horyzoncie może pojawić się nowa era.
Możliwość, że drużyna spoza Europy lub Ameryki Południowej zdobędzie Mistrzostwa Świata, nabrała tempa od momentu, gdy Kamerun dotarł do ćwierćfinałów w 1990 roku, a Nigeria i Kamerun zdobyły złote medale olimpijskie w 1996 i 2000 roku. W obecnym turnieju Japonia stawia czoła Brazylii, podczas gdy Maroko zmierzy się z Holandią – starą potęgą, która mimo braku tytułu Mistrza Świata, dotarła do trzech finałów i wciąż pozostaje symbolem ustalonego porządku w piłce nożnej.

Zarówno Japonia, jak i Maroko wykazały imponującą formę przed tym etapem, ale ich ścieżki do fazy pucharowej znacznie się różniły.
Osiągnięcia Maroka w Mistrzostwach Świata znacznie przewyższają jego historię w Pucharze Narodów Afryki. Jeśli Trybuna Arbitrażowa ds. Sportu odrzuci protest Senegalu dotyczący przyznania Maroku Pucharu Narodów 2025, będzie to tylko ich drugi tytuł w tym turnieju. Jednak Maroko stało się pierwszym afrykańskim narodem, który przeszedł przez fazę grupową w 1986 roku, a cztery lata temu znów zapisało się w historii, docierając do półfinałów w Katarze.
Diaspora narodu z pewnością odegrała kluczową rolę w jego sukcesach piłkarskich. Z 26 zawodników w składzie, 19 urodziło się za granicą, a trzech pochodzi z Holandii. Wiele z tych sportowców skorzystało na szkoleniu w elitarnych europejskich akademiach, które zapewniają zasoby, które zazwyczaj nie są dostępne gdzie indziej.
Maroko inwestuje również w swój własny system rozwoju. Akademia Piłkarska Mohammeda VI w pobliżu Rabatu wyprodukowała czterech graczy dla kadry na 2022 rok. Chociaż tylko pomocnik Azzedine Ounahi z tej akademii jest częścią tegorocznej drużyny, program został rozszerzony na cztery dodatkowe miasta. To sugeruje obiecujący wzrost możliwości dla młodych piłkarzy w Maroku w ciągu następnej dekady.
W Japonii zasoby finansowe są mniej problematyczne. J-League, założona w 1992 roku, rozkwitła. Chociaż najlepsi zawodnicy często migrują do Europy Zachodniej – tylko trzech graczy z obecnej kadry pozostaje w Japonii – są rozwijani krajowo. Główne europejskie kluby zaczynają dostrzegać talent z J-League jako realny, bez znaczących wyzwań w adaptacji w porównaniu do graczy z innych lig, które są tuż poniżej elity.
Co więcej, Japonia wypracowała odmienny styl gry, który rozwijał się pod przewodnictwem Hajime Moriyasu przez ostatnie osiem lat. Reprezentacja narodowa stosuje zorganizowane pressingi oraz wyrafinowaną grę w posiadaniu piłki, co zostało ukazane w bramce Daizena Maedy przeciwko Szwecji.
Maroko będzie potrzebować strategii, aby powstrzymać zagrożenie ze strony Briana Brobbeya, szczególnie w ograniczeniu jego podań. Starcie między Achrafem Hakimim a Codym Gakpo zapowiada się na kluczowe. Japonia, z brakiem zwycięstw w fazie pucharowej w historii Mistrzostw Świata, stoi przed mentalną przeszkodą, chociaż ich niedawny powrót przeciwko Brazylii w meczu towarzyskim może wzmocnić ich pewność siebie.
Brazylia Carlo Ancelottiego teraz porusza się po skomplikowanym krajobrazie, przypominającym jego dni w Realu Madryt – niedoskonałym, ale pełnym talentu wysokiej klasy, zdolnym do zdobywania zwycięstw. Podczas gdy Ancelotti może nadal wyciągać zmieniające grę występy od Viníciusa Júnior, Japonia może przejąć dominację w środku pola, wzmocnioną potencjalnym powrotem Takefusy Kubo po kontuzji.
Te dwa mecze zapowiadają się na zacięte pojedynki. Zarówno Brazylia, jak i Holandia są silnymi pretendentami, a dwa najbardziej wiarygodne zespoły spoza tradycyjnego kręgu mogą zostać szybko wyeliminowane. Jednak intryga otaczająca te starcia jest godna uwagi. Jeśli rzeczywiście pojawia się nowa era, rozegra się na boisku poprzez powiązania z europejskim systemem, a nie przez manewry Infantinona.
- Mistrzostwa Świata 2026
- W świecie piłki nożnej
- Japonia
- Drużyna piłkarska Maroko
- Holandia
- Brazylia
- Mistrzostwa Świata
- komentarz