Reprezentacja Kataru w piłce nożnej z wielką radością przybyła do Los Angeles o 14:12 UTC 30 maja, witana okrzykami przez 26 zawodników na pokładzie ich Boeinga 777-300ER. Ten moment oznacza ich pierwszą w historii kwalifikację do Mistrzostw Świata. Dla trenera Julena Lopeteguiego to już trzecia podróż na Mistrzostwa Świata, ale z istotnym wyróżnieniem; tym razem to on poprowadzi drużynę na boisku.

„Piłka nożna nic mi nie była winna” – wspomina Lopetegui w jadalni hotelu drużyny w Montecito, Santa Barbara. Przyznaje jednak, że na to zasłużył. Zwraca uwagę, że chociaż było wiele powodów, by przyjąć rolę w Dosze rok temu, najbardziej przekonującym był jeden: to Mistrzostwa Świata.
Jego pierwsze doświadczenie związane z Mistrzostwami Świata sięga 32 lat wstecz, kiedy również odbyły się w Stanach Zjednoczonych. Ostatni raz brał udział w 2018 roku w Rosji, gdzie nie miał możliwości gry. Jako trzeci bramkarz Hiszpanii nigdy nie wyobrażał sobie, że wejdzie na boisko, a teraz przyznaje, że mógłby nie być w stanie, gdyby go powołano.
Osiem lat temu objął stanowisko trenera Hiszpanii, pozostając niepokonanym przez ponad dwa lata, aż został zwolniony dzień przed turniejem z powodu ustaleń dotyczących prowadzenia Realu Madryt po Mistrzostwach.
Teraz ponownie znajduje się na tej wielkiej scenie, mając nadzieję na wykorzystanie tej trzeciej szansy. Rywalizacja to jedno; osiągnięcie zwycięstwa to drugie. Katar ogólnie uważany jest za najsłabszą drużynę turnieju, której przygotowania zostały zakłócone przez bombardowania i ograniczone doświadczenie w rywalizacji. Mimo to Lopetegui jest zdeterminowany, by dążyć do sukcesu.
Mecz, który zapewnił Hiszpanii kwalifikację w 1994 roku, odbył się przeciwko Danii w poprzednim listopadzie. „Byłem bramkarzem rezerwowym Zubiego [Andoni Zubizarreta], ale kilka tygodni przed tym meczu doznałem kontuzji pleców” – dzieli się swoimi wspomnieniami, przywołując osobowość trenera Javiera Clemente, opowiadając tę historię.
„Miałem dwie przepukliny dysków. Zadzwoniłem do Javi i powiedziałem: ‘Javi, przepraszam, nie jestem w stanie być powołanym, ponieważ jeśli będę musiał grać, nie sądzę, że mogę.’ On odpowiedział, bardzo w stylu Clemente: ‘Bah, nie bądź głupi. Jak stary człowiek ma dostać grypy w poniedziałek.’ Nie powinienem się martwić; nie byłem potrzebny. Powiedziałem: ‘Tak, ale jeśli on dostanie grypy, nie mogę wejść.’ ‘Dobrze, zadzwonię do tego chłopaka Santi z Celty.’”
„I wtedy,” śmieje się Lopetegui, „to co miało się stać, się stało. Clemente powołał Santiego Cañizaresa, a chociaż stary człowiek nie złapał grypy, Zubi został ukarany czerwoną kartką zaledwie dziesięć minut po rozpoczęciu meczu – to była jedyna czerwona kartka w jego międzynarodowej karierze. Santi wszedł na boisko, zagrał znakomity mecz i zdobył miejsce numer 2, później stając się numerem 1.
„Chociaż nie byłem w dobrej formie w Logroñés, z powodu kontuzji, Javi włączył mnie jako nagrodę za ten gest. Nie mogłem w pełni się tym cieszyć, ponieważ odczuwałem znaczny ból, ale starałem się wspierać wszystkich, wiedząc, że nie zagram.”
Lopetegui jest jednym z trzech trenerów na Mistrzostwach Świata, obok Hong Myung-bo i Ronalda Koemana, którzy brali udział w turnieju USA 94. Wyjątkowo jest jedynym trenerem, który był bramkarzem, choć trudno mu wymienić wielu trenerów bramkarzy.
„Nuno [Espírito Santo], [Dino] Zoff, [Walter] Zenga, [Ricardo] La Volpe …”
W tym momencie śmieje się i dodaje.
„Ale jeśli jesteś bramkarzem rezerwowym, to większość meczów oglądasz z boku obok trenera.”

Nie byle jakiego trenera. Po USA 94 Lopetegui dołączył do Barcelony, znów jako rezerwowy, siedząc na ławce obok Johana Cruyffa. Opisuje to doświadczenie jako unikalne, nawet jeśli „nie było sensu pytać Johana, jak bronić”.
Cruyff wzbudzał ciekawość wśród swoich zawodników, wyjaśnia Lopetegui. „Jest zdjęcie z finału Superpucharu, jednego z niewielu meczów, w których zagrałem, a dziewięciu z tamtej jedenastki wyjściowej zostało trenerami.”
Wiele czynników kształtowało jego drogę trenerską, w tym hiszpańska kultura futbolowa, która kładzie nacisk na pracę zespołową, oraz baskijskie środowisko, które wychowało talenty takie jak on, Mikel Arteta, Xabi Alonso i Andoni Iraola. Będąc synem mistrza w podnoszeniu kamieni, odziedziczył także rodzinne dziedzictwo głęboko związane ze sportem.
Wszystkie te wpływy doprowadziły Lopeteguiego do roli trenera oraz najwyższego zaszczytu, jakim jest poprowadzenie Hiszpanii na Mistrzostwach Świata. Jednak zaledwie kilka godzin przed rozpoczęciem turnieju stracił tę szansę w jednym z najbardziej szokujących zwrotów akcji w historii tej rywalizacji. Zwolniony przez zdymisjonowanego prezesa hiszpańskiej federacji, Luisa Rubialesa, Lopetegui wrócił do Madrytu sam, zostawiając drużynę, którą zbudował, a jego marzenie legło w gruzach. W jego nieobecności Hiszpania nie sprostała wyzwaniu. „To był najsmutniejszy dzień w moim życiu” – wspomniał Lopetegui.
Teraz, po doświadczeniach z Realem Madryt, Sevillą, Wolverhampton i West Hamem, ponownie znalazł się na Mistrzostwach Świata.
Jego myśli nieuchronnie kierują się w stronę Rosji i możliwości, które umknęły, budząc uczucie nostalgii. „Nostalgia?” – kontruje. „Nie. Nie ma na to czasu. Ale się o tym myśli. Miałem wiele wspaniałych doświadczeń, ale tak, to również.”
„Nie przestałem pracować od tego czasu; nie patrzysz wstecz, a te doświadczenia hartują. Uczysz się z nich również. Ale gdybyś zapytał mnie: ‘Czy zrobiłbyś to samo jeszcze raz?’ Sto procent. Dlaczego? Bo zawsze podejmowaliśmy to, co uważaliśmy za słuszne decyzje, oparte na głębokim szacunku dla naszych obowiązków.”
W końcu pojawiła się szansa na powrót. Choć może nie jest taka sama, ma znaczenie. „Przyjechaliśmy z dwóch głównych powodów: aby podjąć ogromne wyzwanie, którego nikt wcześniej nie podjął [kwalifikacja do Mistrzostw Świata, ponieważ Katar był gospodarzem w 2022 roku] oraz aby sprawdzić się w bardzo innym kontekście” – dzieli się Lopetegui. „I, oczywiście, była ta nadzieja na udział w Mistrzostwach Świata, które moglibyśmy przeżyć z inną reprezentacją.”

„Moglibyśmy zostać natychmiast wyeliminowani przez Iran, Brazylię [regionu], ale triumfowaliśmy 1:0, co dało nam czas na zaplanowanie strategii przeciwko Emiratom [ZEA] i Omanowi. Musieliśmy zbadać, co możemy osiągnąć, a nie tylko to, co chcieliśmy zrealizować.
„Jesteś przyzwyczajony do innych zawodników, intensywności i jakości. To był dla nas początkowo znaczący szok. Katar to kraj liczący 300 000 ludzi; może 10 000 gra w piłkę. Przeciwko nam Emiraty wystawiły może jednego lokalnego zawodnika w pierwszym składzie: reszta to Brazylijczycy, Portugalczycy, Polacy … a my zdołaliśmy ich pokonać. Musimy poprawić naszą jakość, zachowując naszą esencję.”
„Główna różnica, jaką odkryliśmy, tkwiła w konkurencyjności, tempie oraz poziomie meczów, w których biorą udział. Możemy być jedyną reprezentacją [tutaj], w której wielu zawodników zagrało tylko w czterech lub pięciu meczach w tym roku. Nasza liga jest wypełniona zagranicznymi graczami, co oznacza, że 19-, 20- i 21-latkowie często nie mają szans. Bramkarze są wyłącznie Katarczykami, więc często jest tylko dwóch zawodników w polu.”
W marcu dwa zaplanowane mecze towarzyskie zostały odwołane, gdy Iran zbombardował Katar. „Te mecze byłyby korzystne, zwłaszcza dla ostatecznego dopracowania naszych planów gry” – zauważa Lopetegui. „Musieliśmy radzić sobie z treningami między sobą, a przez trzy tygodnie zawodnicy nie mogli w ogóle trenować z powodu restrykcji. Przygotowanie fizyczne nie było optymalne.
„To było nieprzyjemne doświadczenie, inne niż wszystko, z czym się spotkałem wcześniej. Cały czas jesteś czujny, sprawdzając powiadomienia na telefonie. Wiadomość nakazuje nie opuszczać domu, a inna informuje, kiedy ryzyko zmniejszyło się. Zaleca się pozostanie w bezpiecznych miejscach, wewnątrz, z dala od szkła.
„Większość bomb spadła w pobliżu amerykańskich baz, więc czułeś się względnie bezpiecznie z dala od nich, ale twoja rodzina namawia cię do powrotu. Początkowo nie mogłeś; przez 10 do 15 dni przestrzeń powietrzna była zamknięta. Potem nie uważałem, że właściwe jest opuszczenie kraju.
„Kiedy przestrzeń powietrzna została otwarta, a moja żona wróciła, ja pozostałem. Miałem obowiązek tam być. To nie chodzi o heroizm; to po prostu to, co uważałem za naszą odpowiedzialność.”
W obliczu tych wyzwań Lopetegui utrzymywał zespół w gotowości do przygotowań. To doświadczenie jest inne niż wszystko, z czym się zmierzył, co uważa za wzbogacające i czyni go lepszym trenerem. „Jednym z naszych największych zmartwień było stworzenie komunikatu, który dokładnie odzwierciedlał naszą rzeczywistość, jednocześnie zachowując tę ekscytację.
„Pierwsza część procesu jest emocjonalna; druga jest taktyczna. Musimy opracować strukturę, aby wzmocnić nasze mocne strony i złagodzić słabości. Potrzebujemy planu na trzy mecze, nie poddając się frustracji.
„Rozumiemy, że kiedy nazwa Kataru jest losowana, inne drużyny czują ulgę. To nie powinno nas niepokoić; musimy to zrozumieć. Muszą nas pokonać.
„Musimy stworzyć najlepsze środowisko konkurencyjne. Musimy znaleźć równowagę. Nie możemy pozwolić, aby morale zawodnika spadło – wciąż mamy ambicje, wciąż mamy entuzjazm – ale nie możemy również oszukiwać się co do naszych możliwości.
„To wszystko było niesamowitym doświadczeniem, niezwykle konstruktywnym, resetem. To był czas osobistej refleksji i była to potężna podróż: lekcja pokory, uznanie tego, co mogę, a czego nie mogę zrobić.
„Gdy wchodzisz na Mistrzostwa Świata, możesz myśleć: ‘To jest ogromne osiągnięcie.’ I rzeczywiście, jest to sukces z wielkiej litery, ale nie możesz tylko trzymać się tego. Nie możesz myśleć: ‘To już za nami.’ Nie, to błędna kalkulacja. Teraz musimy ‘ostrzyć’ nasz ‘oszczep’ i rywalizować.
„Katar świętował swoje uczestnictwo jako coś niezwykłego, i słusznie. Ale jak mówi słynny skecz komediowy José Moty: Możemy iść, ale iść tylko po to, by iść, to głupota. Idziemy na Mistrzostwa Świata, aby rywalizować. Zasłużyliśmy na to, by spróbować.”