W kolejnym meczu tego turnieju, w którym Brazylia nie zaprezentowała dominującego stylu, udało im się zdobyć dramatyczne zwycięstwo. Pod kierownictwem Carlo Ancelottiego, zespół brazylijski podążył za znaną strategią: pozostać konkurencyjnym i czekać, aż przeciwnicy popełnią błąd lub ich gwiazdy zabłysną.
Na przerwę Brazylia schodziła z wynikiem 0-1, stając w obliczu realnego zagrożenia wczesną eliminacją z Mistrzostw Świata. Mając w wyjściowej jedenastce pięciu zawodników powyżej 30. roku życia, ich defensywa wydawała się problematyczna. Japonia zaprezentowała szybszy, bardziej zwrotny i kreatywny styl gry. Jednak wprowadzenie Endricka oraz zmiana taktyki w przerwie ożywiły występ Brazylii. Zaczęli posyłać dośrodkowania w pole karne, co sprawiło, że Japonia zaczęła mieć problemy. Casemiro, który wcześniej był stosunkowo cichy, wyrównał główką, a w głębokiej doliczonej czasie gry Gabriel Martinelli zdobył zwycięską bramkę.
Problemy Japonii z uzyskaniem zwycięstwa w meczu eliminacyjnym na Mistrzostwach Świata stały się psychologiczną przeszkodą, na co zwrócił uwagę ich trener Hajime Moriyasu. Jego przedturniejowa deklaracja, że Japonia powinna dążyć do tytułu, była postrzegana jako sposób na zmotywowanie zespołu do pokonania tego mentalnego bloku. Choć wciąż poszukują tego nieuchwytnego zwycięstwa, ten turniej z pewnością oznaczał ich najsilniejszy występ do tej pory.
Stawienie czoła Brazylii — historycznie najbardziej utytułowanej drużynie w historii Mistrzostw Świata — tylko zwiększało wyzwanie. Brazylia konsekwentnie awansowała z fazy grupowej i rzadko wypadała z czołowej ósemki. Ich dziedzictwo czyniło zadanie Japonii szczególnie trudnym.
Jednak byłoby mylnym stwierdzeniem, że Japonia zawiodła w drugiej połowie; po prostu napotkali brazylijski zespół, który skutecznie dostosował swoją strategię. Mimo że doświadczyli piątej eliminacji w fazie pucharowej i wygrali tylko jeden mecz w tym turnieju, Japonia pokazała niezwykłe umiejętności, nawet w obliczu kontuzji kluczowych zawodników. Przegrać w zaciętym meczu z przeciwnikiem wysokiej klasy na pewno nie jest powodem do wstydu.
Po wcześniejszym natarciu na Tunezję i Szwecję, Japonia powróciła do bardziej defensywnego podejścia, naśladując swój występ przeciwko Holandii poprzez przyjęcie zwartej formacji. Skutecznie zneutralizowali Viníciusa Júnior, dzięki wysiłkom prawego środkowego obrońcy Takehiro Tomiyasu i prawego wahadłowego Ritsu Doana.
W pierwszej połowie strategia Japonii przyniosła rezultaty. Brazylia miała wczesną przewagę w posiadaniu, ale miała problemy z przekształceniem jej w realne szanse. Poza niskim strzałem Matheusa Cunhy, który obronił Zion Suzuki, Brazylia była pod coraz większą presją ze strony Japonii, która bliska była zdobycia bramki, gdy główka Ayase Uedy z rzutu rożnego minęła poprzeczkę. W 29. minucie podanie Danilo zostało przechwycone przez Kaishu Sano, który ominął Casemiro i oddał niską piłkę w róg z dystansu.

Po przerwie Ancelotti ożywił brazylijski atak. Przejście na formację 4-2-3-1 uwolniło falę brazylijskich dośrodkowań. Bruno Guimarães wymusił znakomitą obronę główką, a Casemiro prawie zdobył bramkę ponownie, gdy jego strzał został wybity z linii. Wyrównanie padło w 56. minucie, gdy Casemiro mocno uderzył główką do siatki po zagraniu Gabriela Magalhãesa. Vinícius Júnior również był bliski, trafiając w słupek po rykoszecie.
Moriyasu odpowiedział, dokonując zmian w składzie swoich wahadłowych, co tymczasowo zatrzymało napływ brazylijskich szans. Jednak energia Japonii z pierwszej połowy znacznie osłabła. Gdy Brazylia nadal naciskała, wydawało się, że zdobycie zwycięskiej bramki jest nieuniknione. W 95. minucie Ao Tanaka stracił piłkę w pobliżu własnego pola karnego, a po szybkim ruchu piłki wzdłuż boiska, Guimarães znalazł Martinellego, który spokojnie umieścił piłkę w siatce.
Dzięki temu zwycięstwu Brazylia awansuje, aby zmierzyć się z zwycięzcą nadchodzącego meczu między Wybrzeżem Kości Słoniowej a Norwegią. Pomimo poprawy w drugiej połowie, pozostaje wiele pytań dotyczących ich występu w pierwszej połowie, szczególnie w pomocy. Jednak gdy tylko odzyskali swój rytm, atakująca siła Brazylii była niezaprzeczalna. Nie można się oprzeć wrażeniu, że mogą kontynuować ten wzór wąskich zwycięstw. Historia Ancelottiego z Realem Madryt sugeruje, że takie taktyki mogą prowadzić do sukcesu, co budzi nadzieje na szósty tytuł Mistrza Świata dla Brazylii.
- Mistrzostwa Świata 2026
- Brazylia
- Japonia
- Mistrzostwa Świata
- raporty meczowe