04.07.2026
Czas czytania 5 min

Droga Wysp Zielonego Przylądka na Mistrzostwa Świata: Radość i Rozczarowanie w Rotterdamie

Delirium, despair, pride: with the fans on Cape Verde’s World Cup rollercoaster

Rotterdam potrafi tworzyć piłkarskie marzenia. Wśród zawodników błyszczących dla Wysp Zielonego Przylądka na Mistrzostwach Świata, sześciu pochodzi z tego miasta, oddalonego o niemal 5000 kilometrów od ich ojczystych wysp. Pięciu z tych sportowców stanęło na boisku przeciwko Argentynie, aktualnym mistrzom, w emocjonującym meczu zakończonym porażką 2-3.

Po sobotnim remisie z Arabią Saudyjską, który zapewnił Wyspom Zielonego Przylądka miejsce w ostatniej 32, ulice Rotterdamu eksplodowały radością, wypełnione trąbieniem samochodów, machającymi flagami i radosnym tańcem. Miejscowi z sympatią nazywają swoje miasto 10. wyspą Zielonego Przylądka, a w świętowaniu uczestniczą społeczności z Curaçao i Maroko, które wprowadziły swoje tętniące życiem kultury podczas turnieju.

To drugie co do wielkości miasto w Holandii jest domem dla około 25 000 Kriolu, jak identyfikują się Wyspiarze. Wśród nich jest Jeffry Fortes, syn byłego dockera, który ucieleśnia ducha swojego narodu. Energiczny i zwinny 37-latek gra na pozycji obrońcy w drugoligowym klubie Den Bosch, z ponad 400 występami w dwóch najwyższych ligach holenderskiego futbolu.

Jego droga doprowadziła do 26 występów w reprezentacji Wysp Zielonego Przylądka, ale jego kariera międzynarodowa zakończyła się w 2023 roku po konflikcie z federacją piłkarską. „Nie zamierzam źle o nich mówić”, zauważa. „Jestem teraz ich największym fanem.”

Fortes dołącza do 1600 rodaków, którzy śpiewają i tańczą w Club Annabel, dumnie nosząc niebieską koszulę z wizerunkiem Amílcara Cabral, lidera ruchu niepodległości Wysp Zielonego Przylądka z Portugalii.

„Jako profesjonalny piłkarz, to rozczarowujące być na ławce rezerwowych”, przyznaje. „Ale jako Wyspiarz, jestem dumniejszy niż kiedykolwiek. Nie możemy tego lekceważyć. To największy i najlepszy moment w historii. Nikt na świecie nas nie znał. Teraz jesteśmy w świetle reflektorów.”

W rozległym ogrodzie piwnym lokalu, gra afrykański zespół perkusyjny, tancerze bawią gości, a małe flagi różnych krajów Mistrzostw Świata powiewają na wietrze. Dla zebranych to świat Vozinhy, w którym Lionel Messi jedynie istnieje. Przerwa na nawodnienie podczas meczu spotyka się z oklaskami i radosnymi okrzykami, a kiedy Messi zdobywa pierwszą bramkę, lekki zawód miesza się z ogromną radością Wyspiarzy.

Jeffry Fortes, the former Cape Verde international, in a blue shirt

Wybuch radości, który następuje po wyrównującym golu Deroya Duarte’a, rodowitego Rotterdamczyka, przekracza jedynie szczęście; to moment niedowierzania, gdy znane na wyspach alkohole, grogue i pontche, płyną swobodnie. Jednak gdy Lisandro Martínez przywraca prowadzenie Argentynie, zniszczenie odbija podróż, jaką przebyły Wyspy Zielonego Przylądka.

Ekscytacja osiąga szczyt, kiedy Sidny Lopes Cabral, ewidentnie rodowity Rotterdamczyk, zakręca piłkę obok Emiliano Martíneza z niemal niemożliwej pozycji. Na chwilę zapada cisza w tłumie. Następnie Cabral biegnie w stronę swojej dziewczyny na trybunach, a Fortes znika w tłumie radosnych Niebieskich Rekinów, przydomku drużyny. Ziemia wibruje jak nigdy dotąd dla tego narodu.

Frustracja ogarnia Club Annabel, gdy Diney Borges znów daje Argentynie prowadzenie. Najmniejszy kraj, który awansował do fazy pucharowej Mistrzostw Świata, czuje ciężar bycia w tyle za mistrzami świata, lecz Fortes pozostaje niestrudzenie dumny. Gdy mecz dobiega końca, pozostali kibice, wyczerpani, ale szczęśliwi, oklaskują pod rotterdamskim niebem.

Fortes, wraz z kilkoma utalentowanymi rówieśnikami, był jednym z pierwszych z miasta, którzy reprezentowali Wyspy Zielonego Przylądka. Zadebiutował na arenie międzynarodowej w 2014 roku, co obejmowało niezapomniane spotkanie z Sadio Mané z Senegalu na Pucharze Afryki oraz przyjacielskie zwycięstwo nad Portugalią, w którym wystąpił młody Bernardo Silva.

Cape Verde fans enjoy the occasion in Club Annabel in Rotterdam.

Jego przyjaciel Tony Varela przyciągnął uwagę skautów Wysp Zielonego Przylądka cztery lata wcześniej, gdy kraj poszukiwał talentów za granicą. Teraz jako trener w akademii PSV, były zawodnik Sparty wspomina przeszłość. „Na mecze wyjazdowe w Afryce czasami lataliśmy aż do Europy i z powrotem, tylko po to, aby zaoszczędzić na lotach. Większość naszych zawodników grała w lidze na wyspach. To wszystko się zmieniło. Teraz grają w Europie. Mamy profesjonalnych kucharzy, analityków wideo, wszystko.”

Termin legenda może być nadużywany, ale Jerzy Rocha Livramento bez wahania zarezerwował go dla Fortesa i Vareli. Znany jako Jerr, jest raperem z dredami w grupie Broederliefde (Braterska Miłość), znanej holenderskiej grupie hip-hopowej. „Dzięki nim jesteśmy tam, gdzie jesteśmy teraz. Niektórzy musieli kupować własne bilety lotnicze. Zrobili to czysto z miłości do Cabo, za co jesteśmy im wdzięczni.”

Jerr jest bratem i agentem Dailona Livramento, napastnika, którego cztery gole w eliminacjach poprowadziły Wyspy Zielonego Przylądka do ich pierwszych Mistrzostw Świata. Przypomina sobie piłkarską spuściznę swojej rodziny, z ojcem, który był niegdyś skautowany przez Eusébio w młodzieżowych szeregach Benfiki.

„W mojej głowie też jestem piłkarzem”, reflektuje Jerr. „Wciąż mam koszmary o trenerach młodzieżowych w Utrecht, którzy mówili mi, że muszę schudnąć. Nigdy nie miałem być artystą; to po prostu się stało. Ale nic nigdy nie dorówna temu, co widzimy tutaj.”

Ta podróż ma ogromne znaczenie dla Wysp Zielonego Przylądka. „Nasi rodzice przyjechali tutaj w latach 60., szukając lepszego życia, a kraj, który opuścili, nadal pozostaje w tyle”, stwierdza Jerr. „Jeśli podejmujesz pracę tam, nie możesz nawet wysłać faktury mailem. Wszyscy mamy rodziny bez odpowiednich drzwi i dachów nad głowami.”

„Miejmy nadzieję, że to przyniesie więcej turystów, inwestorów i dobrobytu. Nie piłkarzy z Portugalii czy gdziekolwiek indziej, ale chłopcy z Rotterdamu sprawili, że to się stało. Oddali coś w zamian po tym, jak nasi rodzice opuścili kraj.”

Gdy wymieniane są uściski, łzy i uściski dłoni, Fortes wraca do domu w wczesnych godzinach porannych. Już za 12 godzin czeka go towarzyski mecz przedsezonowy przeciwko lokalnej drużynie amatorskiej.

  • Wyspy Zielonego Przylądka
  • Mistrzostwa Świata 2026
  • Mistrzostwa Świata
  • cechy