W miarę jak Anglia przygotowuje się do kluczowego półfinału Mistrzostw Świata przeciwko Argentynie w środę, trener Thomas Tuchel żartobliwie odnosi się do starego przysłowia, mówiąc.
„Nie musisz być koniem, aby być dobrym dżokejem.”
To powiedzenie, pierwotnie z 1987 roku autorstwa Arrigo Sacchiego, rezonuje z Tuchelem, który, podobnie jak Sacchi, spotkał się z sceptycyzmem na początku swojej kariery, kończąc dni gry z powodu kontuzji.
Odczucia Tuchela są odpowiedzią na wymowne uwagi Jude’a Bellinghama po zwycięstwie Anglii 2-1 nad Norwegią w ćwierćfinale. Bellingham, który zdobył dwa gole w tym meczu, był niezadowolony z krytyki Tuchela dotyczącej technicznych umiejętności drużyny w trudnych warunkach. Stwierdził.
„Może on nie wie, jak to jest grać w takich warunkach przeciwko Erlingowi Haalandowi, [Martinowi] Ødegaardowi, [Antonio] Nusa, [Alexanderowi] Sørlothowi.”
Po tej wymianie Tuchel stara się wyjaśnić swoje stanowisko, podkreślając, że ceni wiele aspektów występów swoich zawodników, jednocześnie zastrzegając sobie prawo do wskazywania obszarów wymagających poprawy. Dąży do zmotywowania swojego zespołu, zwracając uwagę zarówno na ich osiągnięcia, jak i na potrzebę czujności.
W miarę zbliżania się do tego, co zapowiada się jako jedno z najważniejszych meczów Anglii, Tuchel przenosi uwagę na swoich zawodników, budując w nich pewność siebie, przypominając jednocześnie o rzadkości takich okazji. Refleksyjnie wspomina o emocjonalnym ciężarze tych momentów, przywołując własne doświadczenia jako menedżera.
„Czasami uderza mnie na linii bocznej tuż przed meczem, że nie mogłem grać w tym momencie,” dzieli się Tuchel. Przypomina sobie, jak stał obok zawodników podczas hymnu narodowego na finale Pucharu FA, czując głęboką awe. „Pomyślałem: 'Wow.'”
Tuchel dostrzega wyjątkową odporność potrzebną do rywalizacji na tym poziomie, stwierdzając.
„Musisz być szczególnym gatunkiem, jeśli chcesz postawić ostatni krok i grać w tych momentach.”
Chwali zaangażowanie swoich zawodników i gotowość do występów pod presją.

Nadchodzący mecz ma ogromne znaczenie, nie tylko ze względu na historyczną rywalizację z Argentyną, ale także dlatego, że Anglia dotarła do półfinałów Mistrzostw Świata tylko trzy razy, z zwycięstwami w 1966 roku i porażkami w 1990 i 2018 roku. Te mecze są pamiętane za swoją intensywność oraz za trwałe wspomnienia, jakie tworzą.
Co do Lionela Messiego, Tuchel zachowuje wyważoną perspektywę. Kiedy zapytano go, czy Messi jest najlepszym piłkarzem wszech czasów, stwierdził.
„Jeden z nich. W piłce nożnej jest wiele różnych warstw w tak wielu różnych pozycjach. On z pewnością jest w czołówce.”
Tuchel podkreśla także sukcesy swojej drużyny w starciach z potężnymi przeciwnikami, takimi jak Haaland, wyrażając pewność, że opracują strategię, aby zneutralizować wpływ Messiego. Zauważa, że Argentyna miała trudności w niektórych momentach turnieju, szczególnie w zakresie struktury i solidności defensywnej.
Pojawiają się pytania o zdolność Argentyny do utrzymania szerokości, zachowania fizyczności i stawiania czoła wyzwaniom, zwłaszcza po bliskim starciu z Szwajcarią. Pomimo swoich słabości, jeszcze nie ponieśli porażki, często polegając na swoich gwiazdach, aby zdobywać zwycięstwa.
Anglia natomiast wchodzi do meczu z poczuciem optymizmu, podbudowana zdolnością do tworzenia sytuacji bramkowych nawet w obliczu przeciwności. Gotowość Tuchela do podejmowania odważnych decyzji taktycznych dodatkowo zwiększa ich perspektywy.
Czując narastające napięcie, Tuchel zauważa.
„Te ostatnie dwie minuty jako trener przed meczami, a jeszcze bardziej teraz z hymnem narodowym… czuję się tak żywy. Nie chcę być nigdzie indziej na świecie w takich momentach.”
Z odpowiednim przygotowaniem nadszedł czas, aby jego zawodnicy weszli w blask reflektorów.