W czwartek po południu lokalne stacje telewizyjne w Bostonie relacjonowały ważne wydarzenie zorganizowane przez burmistrz Michelle Wu, które oznacza nowy rozdział dla miasta. Wu ogłosiła istotną umowę z przedstawicielami Glasgow, wśród których wyróżniał się jeden mężczyzna w kiltach i koszulce z napisem.
„Nie jestem doskonały, ale jestem Szkotem, a to jest prawie to samo.”
Nowo podpisana umowa ustanawia Boston i Glasgow jako miasta partnerskie, a Wu stwierdziła, że stworzy to „nowe możliwości dla znaczącej współpracy i wzajemnego rozwoju.” Jej podkreślenie „długotrwałych więzi między Szkocją a Stanami Zjednoczonymi” oraz „dobrego samopoczucia, które powstało podczas Mistrzostw Świata FIFA 2026” sugeruje głębsze połączenie. W istocie, miłość Bostonu do Tartan Army została teraz oficjalnie uznana.
Zaledwie dziesięć dni po ich przybyciu do Nowej Anglii, szkoccy kibice oczarowali kolejny naród. Uzbrojeni w list poparcia od FC Köln, ostatniego zespołu, który został oczarowany przez Szkotów dwa lata temu, zachwycają, bawią i intrygują lokalnych mieszkańców w Bostonie i poza nim. Ich psoty — odkrywanie tailgatingu i tańczenie na meczach baseballowych — stały się popularnym amerykańskim zwyczajem, a filmy z tym związane krążą szeroko w mediach społecznościowych.
Po swoim kluczowym zwycięstwie nad Haiti na Stadionie w Bostonie, niektórzy kibice wrócili do domu, ale wielu innych przybyło, witanych przez kamery telewizyjne na lotnisku Logan. Media szczególnie interesowały się nawykami picia Tartan Army, zwłaszcza po doniesieniach, że bar Sam Adams w centrum „został wypity do sucha” przez fanów. Wbrew doniesieniom, zapasy zostały uzupełnione po tym, jak bar sprzedał 3 000 pintów swojego piwa lager w zaledwie 48 godzin.
Inne lokale wyraziły podobne odczucia zszokowania i radości. Irlandzki pub Hennessey’s zgłosił sprzedaż trzy razy wyższą niż w Dzień Świętego Patryka. Tymczasem The Dubliner, obok festiwalu kibiców FIFA i popularnego miejsca Tartan Army, obchodził swój najruchliwszy tydzień w historii. Choć nie zabrakło piwa, dostawca miał trudności z nadążeniem za popytem. Zaniepokojony o zapasy piwa, Tennent’s wydał uspokajające oświadczenie. „Planujemy to od grudnia i upewniliśmy się, że mamy wystarczająco dużo Tennent’s w USA,” powiedziała Hazel Alexander, starszy menedżer marki z Wielkiej Brytanii. „Dlatego jesteśmy pewni, że zapasy będą nadal zaspokajać popyt.”

Przyjęcie szkockich kibiców było przytłaczająco pozytywne, jak zauważył Adam Robb z Aberdeenshire. „Miejscowi są po prostu niesamowici, są tak szczęśliwi, że nas widzą,” podzielił się. „Myślę, że są zaskoczeni, że widzą nas w takich liczbach, ale przyjęcie było niewiarygodne.”
Robb opowiedział, jak został zaproszony na śniadanie przez policję bostońską po tym, jak zgubił paszport podczas wędrówki między meczami. „Zgłosiłem to jako zaginione i byłem na komisariacie,” wyjaśnił. „Policjanci kupili mi muffin z jajkiem i serem, podczas gdy czekałem, co było niesamowite.” Bez biletu na piątkowy mecz przeciwko Maroko, Robb teraz monitoruje strony z biletami, chociaż ceny rosną. „Myślę, że dochodzimy do około 700 funtów,” powiedział. „Było to 350 przed meczem z Haiti, ale myślę, że wszystkie te filmy krążą, a ludzie doświadczają FOMO. Myślą: 'O, musimy być w tym uczestnikami.’ Myślę, że wielu z nich to Amerykanie.”
Robb planuje spędzić czas do meczu, odkrywając kulturalne atrakcje Bostonu i robiąc przerwę od picia „na kilka godzin.” Inni mogą zdecydować się kontynuować nową tradycję stawiania stożków drogowych na bostońskich pomnikach, co jest nawiązaniem do długoletniej praktyki na Buchanan Street w Glasgow. Alternatywnie, mogą odwiedzić sklep monopolowy, który stał się miejscem obowiązkowym dla szkockich turystów, nie z powodu tego, co sprzedaje, ale z powodu swojej nazwy. Jobi Liquors przyciągnęło tysiące, ponieważ ma zupełnie inne znaczenie w Szkocji niż w Stanach Zjednoczonych. „Wszyscy przychodzą i mówią 'gówno’,” stwierdził właściciel Jobi, Jim, w innym wiralowym wideo. „Boston uwielbia wszystkich Szkotów. Niech żyją Brytyjczycy, Szkoci nadchodzą!”