W wilgotnej i żywej atmosferze w Filadelfii, Brazylia zapewniła sobie wygodne zwycięstwo 3-0 nad Haiti, które dało z siebie wszystko, ale miało ograniczone możliwości. Mecz obfitował w trzy gole zdobyte w dynamicznej pierwszej połowie, napędzanej wyjątkową grą skrzydłowych Viníciusa Júniora i Raphinhi. W tym okresie szerokie ataki Brazylii okazały się przytłaczające dla obrony Haiti, która próbowała utrzymać niską linię obrony, nieświadomie tworząc duże luki w kluczowych miejscach.
Bez goli i punktów na swoim koncie, Haiti gwarantuje sobie ostatnie miejsce w Grupie C, co przygotowuje je do ostatniego meczu z Marokiem w Atlancie w przyszłym tygodniu. Nietypowa sytuacja dotyczy również Szkocji, która podejdzie do swojego meczu z Brazylią bez jasnej wiedzy o wymaganym wyniku, uzależnionym od wyników innych grup. Dzięki temu, Gianni, zrób to, a później zajmij się konsekwencjami.
Taki mecz stanowił moment dla Brazylii do wzmocnienia swojej strategii, mimo że napotkała trudności, szczególnie z kontuzją mięśnia udowego Raphinhi, co stanowi potencjalne zagrożenie dla ich postępów. Mimo to, pozytywnym akcentem był Matheus Cunha, który okazał się kreatywną siłą w środku pola, w przeciwieństwie do bardziej bezpośredniego podejścia Igora Thiago w poprzednim spotkaniu.
Ta odsłona Brazylii jest zagadkowa, pozostawiając wielu w niepewności co do jej potencjału lub tego, czego można się spodziewać w przyszłości. Obecność Neymara budzi pytania – jaką rolę tak naprawdę odgrywa tutaj? Poza oczywistymi rzeczami, takimi jak interakcja z fanami i prezentowanie stylowych strojów, należy wziąć pod uwagę komercyjny wpływ jego obecności na Brazylijską Federację Piłkarską, który z pewnością jest znaczny.
Rola Neymara przypomina cichą wpływowość Davida Beckhama za Fabio Capello podczas Mistrzostw Świata w 2010 roku, gdzie stał spokojny i uważny, symbolizując nowego komercyjnego maskotka turnieju, promując wszystko, od napojów po elektronikę.
Jednak Brazylia dysponuje niezaprzeczalnym talentem. Z utalentowanym środkiem pola, w skład którego wchodzą Bruno Guimarães, Lucas Paquetá i Casemiro, potencjał zespołu staje się oczywisty. Vinícius, w szczególności, wydaje się pełen energii i chęci, ucieleśniając istotę wysokiej klasy gry na skrzydle.

Czy Brazylia, mimo wszelkich przeciwności, jest czarnym koniem tego turnieju? Widmo nerwów, historycznych obciążeń i wcześniejszych porażek prześladowało brazylijskie zespoły, ale tym razem wydają się one mniej widoczne, być może z powodu obniżonych oczekiwań co do ich sukcesów na Mistrzostwach Świata. Tak czy inaczej, zespoły będą ostrożne w konfrontacji z nimi, szczególnie w Miami, gdzie uciążliwe upały będą odczuwalne jak nieustanna siła, a miasto zalać będą żółte barwy.
Brazylia dysponuje elitarnym talentem, a przewodzi jej znakomity menedżer z wieloma trofeami na koncie, Carlo Ancelotti, który wydawał się nieco zdystansowany w pierwszej połowie, przypominając emerytowaną postać międzynarodową, która obecnie mieszka w toskańskiej willi, spędzając wieczory na literaturze i muzyce.
W swoich wypowiedziach po meczu, Ancelotti zachował spokój, zręcznie odrzucając pytania, ponieważ zdawał sobie sprawę, że częścią jego roli jest utrzymanie zespołu w spokoju, niczym pilot uspokajający pasażerów podczas turbulencji.
Był niejasny w kwestii przyszłości Cunhy jako centralnego napastnika, stwierdzając: „Może.” To był koniec jego komentarza. „Nie chcę mieć jednoznacznej tożsamości. Może zmienimy to w następnym meczu.”
Atmosfera na stadionie przed rozpoczęciem meczu była elektryzująca. Filadelfia tętniła życiem z fanami ubranymi w niebieskie i czerwone barwy diaspory haitańskiej, radośnie mieszając się z żywiołowymi brazylijskimi kibicami, z których wielu z niecierpliwością czekało w kolejce, aby zrobić zdjęcia z ikoniczną statuą Rocky’ego, która w ostatnich dniach zdaje się przekształcać w miejsce pielgrzymek.
Sam stadion, będący uderzającym cudem architektury przypominającym statek kosmiczny Dartha Vadera ze swoim czarnym, kanciastym designem, gościł skład Brazylii z siedmioma obecnymi i byłymi zawodnikami Premier League, a także byłym menedżerem Evertonu, który nosił elegancki letni garnitur wykonany z wysokiej jakości materiałów.
Wczesne ofensywne wysiłki Brazylii koncentrowały się na skrzydłach, z Raphinhą płynnie poruszającym się pomiędzy pozycjami. Strategia Haiti wydawała się perplexująca, gdyż wydawało się, że zespół podjął wspólną decyzję o pozostawieniu ogromnych przestrzeni otwartych na skrzydłach – dokładnie tam, gdzie Vinícius i Raphinha czują się najlepiej.
To mogło być strategiczne ryzyko: co jeśli zaskoczą Brazylię atakując ich największe atuty? W 21. minucie, Brazylia zaczęła tworzyć okazje z tej kombinacji, gdy Haiti poszło do przodu, co pozwoliło Raphinhi na próbę delikatnego wykończenia, które poszło obok bramki. Minutę później, Vinícius wszedł w pole i oddał strzał, który został odbity przez Frantzdy’ego Pierrota, prowadząc do szczęśliwego odbicia Cunhy, które dało pierwszego gola.
Stadion wybuchł znaną euforią brazylijskich kibiców. To był drugi gol Cunhy w 25 występach dla Brazylii, a jego trzeci pojawił się zaledwie dziesięć minut później. Vinícius wykonał zgrabny zwrot i dostarczył precyzyjne podanie do Cunhy, który, mimo że został wypchnięty na bok, zachował zimną krew i umieścił piłkę w bliskim rogu, gdy Pierrot przesunął się na przeciwną stronę.
Krótko potem Raphinha zszedł z boiska z kontuzją, a jego miejsce zajął Rayan z Bournemouth, obiecujący 19-latek, który zaliczył swoje trzecie wystąpienie. Vinícius nadal olśniewał w sytuacjach jeden na jeden, demonstrując niezwykłą zwinność, która sprawiała, że gol wydawał się nieunikniony. Tuż przed przerwą, Paquetá dostarczył idealnie wyważone podanie, umożliwiając Viníciusowi ruszenie w stronę bramki, oszukanie obrońcy i bezproblemowe umieszczenie piłki w siatce.

W przerwie odbyła się żywa śpiewająca zabawa do Bon Jovi, z kibicami machającymi telefonami w powietrzu, przerwana bezsensownym odliczaniem, które humorystycznie zepsuło moment. Brazylia utrzymała kontrolę po przerwie, skutecznie zarządzając meczem, podczas gdy seria zmian miała miejsce, a Haiti zyskało szacunek po prostu za swoją wytrwałość.
Ich udział w tym turnieju był znaczącym dodatkiem, podkreślając trwałe wyzwania, przed którymi stoi kraj. Trener Sébastien Migné jeszcze nie odwiedził Haiti, kraju, który wciąż zmaga się z przemocą gangów i niestabilnością. Niemniej jednak, ten turniej jest przypomnieniem historii i odporności, pokazując, że Haiti było kiedyś pożądanym celem turystycznym, zanim stanęło w obliczu nieustannych trudności.
Warto zauważyć znaczenie tego meczu, który odbywał się w Dzień Wolności, dniu upamiętniającym zniesienie niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Oba kraje dzielą skomplikowaną historię związaną z niewolnictwem. Haiti słynie ze swojej rewolucyjnej przeszłości, będąc pierwszą byłym kolonią niewolniczą, która ustanowiła nowy naród, podczas gdy Brazylia była ostatnim krajem w Ameryce, który zniósł niewolnictwo, przymusowo transportując miliony Afrykańczyków do pracy.
To spotkanie wydawało się być świętowaniem dla kibiców z obu stron. Dla Brazylii wprowadziło to poczucie nadziei, gdy zaczęli umacniać swoją strategię, sugerując, że ten zespół może jeszcze wiele zaoferować w rywalizacji.