W emocjonującym meczu, przypominającym wcześniejsze starcia, Anglia zaprezentowała swoją siłę defensywną w konfrontacji z Norwegią. Dan Burn prowadził defensywę, a Reece James i imponujący Djed Spence zajmowali flanki, podczas gdy Elliot Anderson samodzielnie pełnił obowiązki w środku pola. Nieobecność wysokiego napastnika Norwegii pod koniec meczu pozwoliła Anglii zachować kontrolę, gdy przetrwała ostatnie chwile dogrywki w Miami.
Jednak określenie tego występu jako taktycznego triumfu Thomasa Tuchela byłoby przesadą. Niemiecki trener podjął wątpliwą decyzję w przerwie, pozwalając Martinowi Ødegaardowi przejąć kontrolę, gdy Declan Rice, nie w pełni sił, musiał opuścić boisko. Próby Tuchela, by naprawić ten błąd, doprowadziły do zmiany, w której James zastąpił Anthony’ego Gordona, poświęcając kluczowy atut w kontratakach, co wprowadziło niepokój w zespole. Dopiero wprowadzenie Morgana Rogersa do środka pola przywróciło Anglii pewną stabilność.
Norwegia opuściła turniej z podniesionymi głowami, jednak mogą być zdezorientowani swoją niemożnością dotarcia do półfinału Mistrzostw Świata po raz pierwszy. W pewnym momencie drugiej połowy wydawało się, że Anglia potrzebuje, aby David Beckham zszedł z trybun i ich uratował. Środek pola wymagał ożywienia. Czy nadszedł czas, aby Kobbie Mainoo wszedł do gry? Można jednak argumentować, że bardziej prawdopodobne było, że Tuchel wezwie Ellie Goulding do wyzwania Ødegaarda, Sandera Berge’a i Patricka Berga. Mainoo pozostaje w dużej mierze niedocenianą postacią w składzie, a gdy presja ze strony Norwegii rosła, coraz mniej prawdopodobne wydawało się, że Anglia uniknie porażki, szczególnie gdy potrzebne były heroiczne interwencje Jude’a Bellinghama, aby uniknąć eliminacji.
Mimo znakomitych występów Bellinghama i kluczowego błędu Ørjana Håskjolda Nylanda w bramce, defensywa Anglii, często krytykowana, okazała się decydująca w drugiej połowie. Erling Haaland miał ograniczony wpływ; mimo że stanowił stałe zagrożenie, jego dotknięcia były rzadkie. Zarejestrował dwa strzały głową na bramkę Jordana Pickforda, ale zmarnował kluczową szansę, gdy Alexander Sørloth nie zdołał się z nim połączyć w decydującym momencie meczu.
John Stones zyskał uznanie za skuteczne zamykanie kątów, gdy Sørloth zawahał się, ostatecznie nie wykorzystując okazji. Występ środkowego obrońcy Anglii, obok Marca Guéhi, był kluczowy w powstrzymywaniu Haalanda. Choć zagrożenie ze strony napastnika nigdy nie zostało w pełni ugaszone, przynajmniej zostało utrzymane na dystans. Haaland zanotował jedynie 21 dotknięć piłki i wskaźnik celności podań na poziomie 38% przed tym, jak został zmieniony na Jørgena Stranda Larsena po pierwszej części dogrywki, chociaż te statystyki ledwo oddają zaciętą rywalizację, jaką stoczył z Guéhi i Stonesem.
Znajomość miała znaczenie, gdyż Haaland znał obu obrońców Anglii z czasów spędzonych w Manchesterze City. Lojalność klubowa została odłożona na bok, gdy Guéhi podjął wyzwanie, angażując się w kilka pojedynków bark w bark z Haalandem. Obrońca skutecznie zneutralizował próby dryblingu Haalanda i dokonał istotnych interwencji podczas asertywnych faz Norwegii.

Bramkarz Anglii, Pickford, również nie był bez winy, wydając się nerwowy i być może odpowiedzialny za bramkę Schjelderupa. Defensywne słabości dręczyły Anglię przez cały turniej, co zmusiło Tuchela do wprowadzenia licznych zmian z powodu kontuzji. Pojawiły się obawy dotyczące Stonesa, który wszedł do rywalizacji bez pełnej formy i wcześniej miał problemy w meczu z Chorwacją w Dallas.
Mecz ten oznaczał pierwszy występ Stonesa od tego czasu, a on wzniósł się na okazję. Zaprezentował swoje umiejętności defensywne, wykonując sześć wybić głową przeciwko zagrożeniom ze stałych fragmentów Norwegów i notując osiem działań defensywnych. Rzadkie potknięcie, gdy został pozbawiony piłki w niebezpiecznym obszarze, na szczęście nie doprowadziło do bramki.
Ogólnie rzecz biorąc, występ Anglii był daleki od ideału. Norwegia trafiła w poprzeczkę i miała bramkę anulowaną w drugiej połowie. Po wyjściu Rice’a Anderson był pozostawiony bez wsparcia w środku pola, a defensywa musiała ponieść ogromną odpowiedzialność, aby utrzymać się w grze. Nico O’Reilly, grający na lewej obronie, wykonał kluczowy wślizg przeciwko Oscarowi Bobbowi z Norwegii. Ezri Konsa pracował ciężko na prawej obronie, aż do momentu, gdy zmęczenie dało się we znaki. James, początkowo ulokowany w środku pola, odzyskał siły, gdy przeszedł z powrotem po odejściu Konsy. Antonio Nusa, ożywiony po swoim wprowadzeniu, miał trudności z wpływaniem na grę przeciwko kapitanowi Chelsea.
Determinacja Anglii została wystawiona na próbę, gdy kibice zareagowali entuzjastycznie po dobrze wymierzonym zablokowaniu w dogrywce. W Miami, Cud Djed Spence’a będzie tematem rozmów przez lata. Po zastąpieniu O’Reilly, Spence zaprezentował wyjątkowy talent, niemal zdobywając rzut karny po faulu Bobba, a prawie strzelając z krawędzi pola karnego po silnym pchnięciu przeciwko Harry’emu Kane’owi.
W trakcie dogrywki Spence dominował na lewej flance, podczas gdy szanse Norwegii malały. Pomimo rozczarowującego zakończenia dla Haalanda, jego historia pozostaje pociągająca: głęboko zaangażowany w sukces Norwegii, skromny i potężny przeciwko Brazylii. Anglia stała się pierwszą drużyną, która uniemożliwiła Haalandowi zdobycie bramki, co jest znaczącym osiągnięciem. Tuchel na pewno zajmie się obszarami wymagającymi poprawy przed półfinałem w Atlancie w środę, ale może pocieszać się tym, że jego obrońcy potrafią wznieść się na wyżyny, gdy jest to konieczne.
- Mistrzostwa Świata 2026
- Norwegia
- Anglia
- Mistrzostwa Świata
- John Stones
- Jordan Pickford
- Thomas Tuchel
- analiza