W pewnym momencie meczu pomiędzy Holandią a Japonią zasnąłem. Dzień był upalny i ospały nad brzegiem jeziora Annecy, gdzie przytłaczający upał, w połączeniu ze słońcem, jedzeniem i kartonowym winem, pozbawił mnie energii jak powietrze uciekające z zgniecionej kartonowej paczki po soku.
Gdy się obudziłem, wynik wynosił 2-1, a moi towarzysze wycofywali się do łóżka, upojeni zmęczeniem, życiem i alkoholem.
Nie wszyscy moi przyjaciele są entuzjastami piłki nożnej, więc dla nich Mistrzostwa Świata stały się rodzajem muzyki w tle, wypełniającą lukę w rozmowach. Wśród dyskusji o remontach domowych i postaciach politycznych, od czasu do czasu pojawiał się słaby francuski głos, mówiący o Maedzie i Gravenberchu, podczas gdy Niskie Kraje starały się dotrzeć do finału po raz pierwszy od 2010 roku. Moja znajomość francuskiego jest ograniczona. Ktoś otworzył butelkę Heinekena. Ludzie rozciągali się na kanapie, przeglądając telefony, ucieleśniając wykwintną nudę chwili.
Udało mi się pozostać na jawie podczas meczu Belgia kontra Egipt, chociaż moje wspomnienia są mgławicowe, z wyjątkiem Romelu Lukaku, który pośrednio zdobył samobójczego gola i obrazu Mohameda Salaha sunącego po boisku jak nauczyciel WF, starający się utrzymać dystans. Pamiętam, że podczas przerwy na nawodnienie poszedłem po kilka piw i wyzwałem Ed do partii szachów, którą ostatecznie przegrałem. Lukaku, reprezentujący Neapol, wydawał się ożywiać Belgów w ich dążeniu do zwycięstwa. Przełomowa strategia skoczka i królowej w moim a-pliku. Ssssake, Ed zapomniał znowu wcisnąć zegar. Nie przypomnę mu następnym razem.
Wiele będzie pisane o Mistrzostwach Świata przez tych, którzy są obecni. To prawdopodobnie korzystne, ponieważ doświadczanie wydarzenia osobiście jest zazwyczaj lepsze niż obserwowanie go z dystansu, niezależnie od tego, czy jest to duży turniej piłkarski, czy rozprawa sądowa. Niemniej jednak, chcę wyrazić doświadczenie Mistrzostw Świata tak, jak postrzega je większość: jako ambientowy krajobraz dźwiękowy, z głosami dryfującymi z innej rzeczywistości, ulotnymi obrazami na odległym ekranie, zapachem i smakiem na wietrze oraz żywymi marzeniami dnia o Steph Houghton omawiającej „ofensywność pressingu”. Istnieje osobliwa sensacja budzenia się z myślą, że oglądałeś cały mecz Iranu z Nową Zelandią, nawet gdy tego nie zrobiłeś. Mistrzostwa Świata delikatnie mierzą nasze życie, splatając wspólne i osobiste wspomnienia w wirujący koktajl.
Każdy ma taką historię. Pamiętam, że oglądałem finał w 2006 roku – Włochy przeciwko Francji – w restauracji rybnej w Hvarze, w Chorwacji. Mieli jeden z tych ogromnych telewizorów na stojaku, przypominający te, które wwożono na zajęcia z nauki, aby pokazać filmy o gametach. Przegapiłem słynne uderzenie głową Zinedine’a Zidane’a, ponieważ kelner zasłonił mi widok na ekran. Choć oglądałem ten mecz w całości wiele razy od tego czasu, jeśli zapytasz mnie, jakie jest moje najbardziej wyraźne wspomnienie z tamtej nocy, prawdopodobnie przypomnę sobie delikatność lucjana bardziej niż samą grę.

Następnie przeszedłem do profesjonalnego relacjonowania Mistrzostw Świata, co prowadziło do zupełnie innego i bardziej immersyjnego doświadczenia. Szybko stajesz się jednym z turniejem, niemal jego przedłużeniem, poddanym jego rytmom i nastrojom. Od momentu, gdy się budzisz, aż do momentu, gdy w końcu zasypiasz (znacznie za późno), twój układ nerwowy dostosowuje się do harmonogramu meczów, stałego rytmu zorganizowanych godzin rozpoczęcia, pomysłów, kątów, treści i terminów. Resztę czasu pochłaniają myśli o transporcie lub posiłkach. Po powrocie do domu, mój smartwatch zazwyczaj pokazuje, że moje tętno spoczynkowe wzrosło o około 10-20 uderzeń powyżej normy przez cały miesiąc. Ludzie widocznie starzeją się podczas tych wydarzeń. To przypomina doświadczenie wojenne.
W trakcie przerw w grze podczas tegorocznego turnieju, kamery nieuchronnie skanują tłum, podkreślając wyraźną różnicę między piłką nożną na Mistrzostwach Świata a zwykłymi meczami. Wszyscy tańczą, dają kciuki w górę i wyraźnie się bawią. Nikt nie wydaje się mieć złego czasu. Nie ma protestów ani okrzyków domagających się odpowiedzialności, ani prawdziwej wrogości wobec sędziego, z wyjątkiem teatralnych zachowań. Zazwyczaj uczestnictwo w meczu piłkarskim – co wyróżnia ten sport ponad koncerty czy filmy akcji – oznacza dobrowolne narażenie się na potencjalne rozczarowanie: twoja drużyna może przegrać, mecz może być nudny, a twój weekend może być zepsuty. Ale gdy zainwestowałeś 800 funtów w bilet, plus znacznie więcej na zakwaterowanie i podróż, czy można sobie wyobrazić, aby nie być rozrywanym? Jak można to sobie przyznać?
W przeciwieństwie do tego, oglądanie w telewizji oferuje luksus dystansu. Umożliwia piłce nożnej przepływać w i z naszej świadomości, wypełniając luki w życiu, zamiast aby życie wypełniało luki w piłce nożnej. Daje wolność bycia przyjemnie znudzonym, dekadencko znudzonym. Aby wyjść na papierosa, wziąć napój lub udać się na sen. W Talloires, małym kurorcie w Haute-Savoie, bary i restauracje promują „Coupe de Monde” na drewnianych tablicach, przedstawiając największe wydarzenie sportowe świata jako tło do kolacji, ulokowane pomiędzy serem a deserem. W międzyczasie, szczyt G7 odbywa się tuż za rogiem w Évian, a gdy słońce zachodzi, śmigłowce latają nisko nad jeziorem, przypominając o fundamentalnej ulotności i adaptacyjności piłki nożnej; mimo swojej wielkości, świat nadal kręci się wokół niej.
Jak dobrze jest sączyć kartonowe wino i częściowo oglądać piłkę nożną, podczas gdy świat zmaga się z niepokojami i konfliktami. Narzekać na przerwy na nawodnienie i decyzję o nieprzyznaniu rzutu karnego dla Kyliana Mbappé, obserwować te 104 mecze rozciągające się po Amerykach jak lśniąca mapa i nie czuć przymusu, by oglądać je wszystkie, ani nawet żaden z nich. Postrzegać te Mistrzostwa Świata jako to, co naprawdę reprezentują: czasami całkowicie fascynujące, innym razem jedynie rozrywkowe, a w większości przypadków, jednorazowe. Piękny ludzki twór, podobny do kwiatowej aranżacji u bram piekła.
