Zmiana na stanowisku trenera w Tunezji najwyraźniej nie rozwiązała podstawowych problemów drużyny. Po rozczarowującej porażce 1-5 ze Szwecją, Tunezja rozstała się z Sabri Lamouchim, wprowadzając Hervé Renarda jako swojego siódmego trenera od początku eliminacji. Niemniej jednak, brak defensywnej solidności pozostał, niezależnie od tego, kto był na czołowej pozycji. Japonia pokazała dominującą grę, w dużej mierze dzięki Ayase Ueda z Feyenoordu, który zdobył dwie bramki i wykazał się zarówno inteligencją, jak i kreatywnością. Renard miał jedynie trzy dni na przygotowanie swojego zespołu. Mimo jego imponującego dorobku, w tym wygranej Pucharu Narodów Afryki z Zambią w 2012 roku oraz zdobycia dwóch Pucharów Narodów z różnymi krajami, podkreślił, że „nie jest magikiem.”
Poprzednie próby Renarda, aby zaistnieć w francuskim futbolu z klubami takimi jak Sochaux, Lille, a nawet z kobiecą reprezentacją Francji, spotkały się z ograniczonym sukcesem. W wieku 57 lat wydaje się, że przyjął swoją rolę skoncentrowaną na wschodzących narodach w Afryce i na Bliskim Wschodzie, zamiast na szczycie europejskiego futbolu. Choć wciąż nosi swoją charakterystyczną białą koszulę, wszelkie szczęście, jakie mogła przynieść, najwyraźniej wygasło. Ostatecznie obecna sytuacja nie może być realnie przypisana wyłącznie Renardowi; jest tylko dobrze opłacanym człowiekiem, który ma wyjaśnić wczesne odpadnięcie Tunezji z Mistrzostw Świata.
Pod koniec meczu Renard wydawał się pogodzony z wynikiem. „Mieliśmy nadzieję na lepszą reakcję, lepszą grę,” zauważył. „Niestety, wynik był dotkliwy, ale odzwierciedla różnicę między drużynami. Dziś brakowało nam dobrej organizacji defensywnej. W pierwszych 20 minutach drugiej połowy graliśmy bardziej rygorystycznie, ale to nie wystarczyło.”
Mecz ten był znaczącym kamieniem milowym w historii Mistrzostw Świata, ponieważ był to 1000. mecz od początku turnieju. Od swoich początków w chłodnym klimacie Montevideo, gdzie odbyły się równoległe mecze między Francją a Meksykiem oraz USA a Belgią, wydarzenie to ewoluowało przez 96 lat do gorącego miejsca w Monterrey, pokazując największe zwycięstwo azjatyckiego narodu w dziejach turnieju.

Dzień przed meczem silna i przedłużająca się burza spowodowała zalanie terenu wokół stadionu, przekształcając główną drogę dojazdową w rwącą rzekę. Jednak w dniu meczu jedynymi pozostałościami były plamy błota na utwardzonych nawierzchniach.
Trudności Tunezji były bardziej widoczne. Renard utrzymał tę samą formację taktyczną, co Lamouchi, dokonując jedynie trzech zmian, z Aymenem Dahmenem w miejsce Mouhiba Chamacha, który częściowo odpowiadał za pierwsze dwa gole Szwecji w zeszłym tygodniu. Niemniej jednak podobny skład przyniósł porównywalny wynik; Tunezja nigdy nie była naprawdę w grze.
„Zawodnicy nie skupili się zbytnio na przeciwniku i byli w stanie w pełni pokazać, co chcieliśmy zrobić,” wyraził Hajime Moriyasu, trener Japonii, z wyraźnym zadowoleniem. Japonia niemal zdobyła rzut karny w ciągu pierwszych 70 sekund, kiedy Ueda został sfaulowany przez Ellyesa Skhiriego; jednak decyzja rumuńskiego sędziego Istvána Kovácsa, aby nie przyznać rzutu karnego, wraz z ciekawą inercją VAR, pozostawiła wielu zdezorientowanych. Niemniej jednak Japonia objęła prowadzenie w ciągu czterech minut dzięki dobrze przeprowadzonej akcji, która otworzyła przestrzeń dla Keito Nakamury na lewym skrzydle. Jego niski dośrodkowanie odbiło się od pięty nieświadomego Daichiego Kamady i wpadło do siatki, wywołując przerażenie na twarzy Renarda, gdy podchodził do krawędzi swojego obszaru technicznego.
Moriyasu dokonał jednej zmiany więcej niż Renard po znakomitym remisie 2-2 z Holandią. Choć Takefusa Kubo był wykluczony z powodu kontuzji, pozostałe trzy zmiany były taktyczne i okazały się skuteczne. Po głównie defensywnej grze w poprzednim meczu, Japonia ruszyła do przodu z intensywnością, a tylko interwencja w ostatniej chwili od Dylana Bronna i niesamowita obrona Dahmena uchroniły wynik przed dalszym pogarszaniem się na początku.
Druga bramka była jedynie kwestią czasu i nadeszła po 31 minutach. Ueda, otrzymując piłkę w zaskakującą ilość przestrzeni, obrócił się i, ignorując bieg Junyi Ito, oddał strzał, który prześlizgnął się przez nogi Montassera Talbiego i wpadł do dolnego rogu. Reakcja Renarda była jedynie wyrazem rezygnacji.
Renard przynajmniej może przypisać sobie zasługę za poprawienie gry zespołu w drugiej połowie, ale wtedy było już za późno. Z VIP-owskiej loży obserwowała Hisako, wdowa po Norihito, wnuku cesarza Taishō, który wcześniej odwiedził Koreę Południową ze swoim mężem krótko przed Mistrzostwami Świata w 2002 roku. To, co zobaczyła, to silna japońska drużyna, która w drugiej połowie oszczędzała energię, zachowując kontrolę nad znacznie słabszym przeciwnikiem.

Ueda asystował Ito przy trzeciej bramce po 69 minutach, a Ito był na pozycji strzelca dzięki Mohamedowi Amine Ben Salidzie, który znajdował się kilka jardów za linią obrony. Renard, niewierzący, przeglądał powtórkę na iPadzie i przez większość przerwy na napoje wpatrywał się pustym wzrokiem w przestrzeń. Sprytne, łukowate uderzenie głową Uedy sprawiło, że wynik brzmiał 4:0, a w tym momencie Renard wydawał się całkowicie pokonany.
Choć mógł nie przewidywać, że rola trenera Tunezji mogłaby być długoterminowa, biorąc pod uwagę ostatnie tendencje, Renard miałby szczęście, jeśli pozostanie na stanowisku do czwartkowego ostatniego meczu grupowego przeciwko Holandii.