Dyskusje dotyczące szans Szkocji na Mistrzostwa Świata coraz bardziej koncentrują się na możliwych scenariuszach, których Steve Clarke pragnie uniknąć. Po wczesnym golu Ismaela Saibariego dla Maroka, nadzieje Szkocji na zrobienie historii wydawały się maleć, a zespół zmagał się w Bostonie.
Jednak Szkocja zdołała w pewnym momencie odwrócić sytuację w drugiej połowie, pokazując znaczną poprawę, mimo że ostatecznie przegrała 0-1. Ten wynik utrzymał ich różnicę bramek, co jest małym pocieszeniem w obliczu nadchodzącego wyzwania z Brazylią.
Obecnie Szkocja znajduje się w nietypowej sytuacji. Jeśli uda im się uniknąć znacznej porażki z Brazylią – co jest możliwe, biorąc pod uwagę ich ostatni występ przeciwko Maroku – ich szanse na awans do ostatniej 32 pozostają realne. Niemniej jednak, niepewność otacza wyniki fazy grupowej, zwłaszcza że Bośnia i Hercegowina może wygrać z Katarem, co może skomplikować sytuację Szkocji. Clarke zrozumiale waha się przed zgłębianiem prawdopodobieństw awansu.
„Absolutnie nic,” powiedział menedżer Szkocji, gdy zapytano go o wpływ tabeli grupowej na mentalność jego zawodników. „Będą chcieli wygrać mecz. Jeśli nie mogą wygrać meczu, nie chcą go przegrać.”
Patrząc na szerszy kontekst, awans Szkocji do następnej rundy byłby znaczący, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich zwycięstwo nad Haiti, co oznacza tylko ich czwarty gol w ośmiu meczach pod wodzą Clarke’a. Mimo to, zespół wyraźnie brakuje talentu, który mógłby zmienić przebieg gry. W porównaniu z takimi krajami jak Norwegia, które dysponują zawodnikami o znacznie wyższej technice, ograniczenia Szkotów są oczywiste. Choć Clarke ożywił Szkocję po latach słabej gry, obecny skład pozostaje dość ograniczony w swoich możliwościach.
To istotny moment dla szkockiego futbolu, ponieważ awans do ostatniej 32 byłby historyczny. Jednak porównywanie obecnego składu do tych z poprzednich turniejów, jak w 1974 roku, wydaje się nierealne. Podczas gdy szkoccy kibice wnoszą żywiołową energię na turniej, występy drużyny na boisku pozostawiają wiele do życzenia.
Problem ten wykracza poza samego Clarke’a; podkreśla systemowy problem w szkockim futbolu. Istnieje pilna potrzeba, aby zachęcać kluby do pielęgnowania lokalnych talentów. To stanowi trzeci awans Szkocji na turniej w czterech próbach, a jednak średni wiek wyjściowego składu przeciwko Maroku był bliższy 30 lat. Clarke, który zobowiązał się do kolejnych czterech lat, ma na celu wprowadzenie nowego pokolenia zawodników. Niemniej jednak, to zadanie wydaje się trudne, szczególnie z rosnącymi talentami takimi jak Tyler Fletcher, który spędził na boisku tyle samo czasu, co poza nim.
Współpraca jest niezbędna między Clarke’em, Szkocką Federacją Piłkarską a Szkocką Profesjonalną Ligą Piłkarską, aby podnieść ogólne standardy. Mistrzostwa Świata jeszcze bardziej uwypukliły te potrzeby. W trakcie obecnego okna transferowego kluby Premiership prawdopodobnie będą priorytetowo traktować zagranicznych zawodników zamiast rozwijać lokalne talenty, co podważa perspektywy Szkocji.
Jednym z jasnych punktów jest Ben Gannon-Doak, który wciąż budzi nadzieję wśród kibiców. Choć Clarke często umniejsza szum wokół zawodnika Bournemouth, jest to zrozumiałe biorąc pod uwagę okoliczności. Ograniczone doświadczenie klubowe 20-latka kontrastuje z oczekiwaniami, jakie na niego spoczywają, ponieważ szkoccy kibice są spragnieni wyróżniającego się zawodnika.
„To świetny zawodnik,” stwierdził Clarke po wpływowej zmianie Gannon-Doaka w meczu przeciwko Maroku. „Trochę zajęło mu, aby wejść w grę. Gdy już tam wejdzie, wiesz, że Ben da ci nieprzewidywalność w tym rejonie boiska. Stwarza nam zagrożenie, które jest inne. Ben robi coś innego, to wiemy. Mecz z Brazylią to inna gra i prawdopodobnie inne podejście.”

Nie ma potrzeby nadmiernej analizy. Kraje z ograniczonymi zasobami, które mają zawodnika o prędkości i bezpośredniości Gannon-Doaka, zazwyczaj włączają go do swojego składu. Z pilną potrzebą Szkocji na zawodnika, który zmieni bieg meczu, Clarke mógłby rozwiać wszelkie wątpliwości co do swoich ambicji, wykorzystując Gannon-Doaka w bardziej wyraźny sposób.
Szkocja wyraziła frustrację po meczu z Marokiem, wierząc, że John McGinn i Scott McTominay powinni otrzymać rzuty karne. Choć Clarke powstrzymał się od nadmiernej krytyki, zasugerował, że Maroko powinno mieć zawodnika ukaranego czerwoną kartką. Decyzja o nieużywaniu systemu VAR na tych Mistrzostwach Świata wydaje się celowa, co mogłoby być korzystne dla Szkocji, ale ostatecznie nie pomogło im w tej sytuacji. Dodatkowo, należy zauważyć, że także w meczu z Haiti nie podyktowano karnego za rękę Grant Hanleya.
Wyjście Szkocji z Euro 2024 zostało naznaczone skargami na decyzję sędziego o nieprzyznaniu rzutu karnego w ich ostatnim meczu grupowym przeciwko Węgrom. Niezadowolenie odczuwane wówczas powraca teraz. Problemy, przed którymi stoi szkocki futbol, są znaczące i sięgają daleko poza kontrowersje sędziowskie.
Ostatecznie los Szkocji leży w ich własnych rękach. Remis z Brazylią prawdopodobnie zapewni im miejsce w fazie pucharowej, podczas gdy porażka może wprowadzić zmienne, które będą poza ich kontrolą.